Bez głowy

Bohaterowie tej niewielkiej powieści Maćka Bielawskiego czują, że czegoś im brak. Teoretyk fotografii szuka tematu, który zapewni mu uznanie środowiska. Córka opiekująca się schorowaną matką wyrzuca sobie, że nie poświęca jej dość uwagi. Student z małego miasta ubolewa nad niewystarczającym...
27,86
Opis
Bohaterowie tej niewielkiej powieści Maćka Bielawskiego czują, że czegoś im brak. Teoretyk fotografii szuka tematu, który zapewni mu uznanie środowiska. Córka opiekująca się schorowaną matką wyrzuca sobie, że nie poświęca jej dość uwagi. Student z małego miasta ubolewa nad niewystarczającym kapitałem kulturowym. Łączy ich ambicja. I tajemniczy cykl zdjęć, na których postacie zostały sfotografowane bez głowy. Fragment: Krótkie życie Artura Stadnickiego, a w nim oszczędna twórczość liczona w dwudziestu dwóch fotografiach, portretach anonimowych osób pozbawionych głów poprzez zamknięcie kadru na wysokości ramion, z fragmentami kościoła w tle – uzmysławia nam, jak wiele jeszcze możliwości skrywa w sobie nie tylko fotografia, ale i sztuka w ogóle. Możliwości te, niepoliczalne i ciągle nieodkryte, są zaś niezbitym dowodem, że wygłaszany bez krzty pokory truizm, że „wszystko już było”, sam odchodzi w przeszłość. Artur Stadnicki swoimi fotografiami mówi to wyraźnie i ostatecznie, a jego głos to jedynie (nad czym ubolewam, zaczynając pisać niniejszy wstęp do katalogu wystawy) kompozycja i unoszący się nad nią zamysł, dwa elementy, które tworzą zdjęcie z kategorii potrzebnych. Aby więc zrekonstruować i zrozumieć proces twórczy tego artysty, potrzebne jest szczegółowe nań spojrzenie. Niech więc poniższy biograficzny rys, jedyny dziś dostępny, będzie próbą wglądu i w czas, w jakim przyszło Stadnickiemu tworzyć, i w relacje osobiste, w jakich będąc, dojrzewał do bycia artystą. Przenieśmy się więc do początku, czyli do Stęczyna, miasteczka na Dolnym Śląsku. Fakty wyglądają następująco: jest upalny dzień, 15 sierpnia 1974 roku. Od kilku dni temperatura nie schodzi poniżej trzydziestu stopni. Skwar wymiótł z niewielkiego rynku mieszkańców. W drzwiach jedynej restauracji klasy III stoi ajent i zastanawia się, czy nie ulżyć sobie w tym upale – wypijając na przykład szklankę zimnego piwa. Wie jednak, że wkrótce na obiad przyjdzie Kolecki, urzędnik magistratu i zagorzały abstynent, który, gdy tylko wyczuje od ajenta alkohol, szepnie komu trzeba i problem z odnowieniem umowy ajencyjnej na kolejny rok gotowy. Przy przeciwnej pierzei rynku kierownik SAM-u zastanawia się, czy wystawić na sklep cytrusy już w piątek, czy może przetrzymać do poniedziałku. Powyższe to tylko spekulacje oparte na odnalezionych w archiwum tygodnika „Głos Stęczyna” dwóch słabej jakości fotografiach. Tak to w największym skrócie mogło wyglądać latem tego roku. Panuje martwa cisza. Dochodzi trzynasta.

Szczegóły - Bez głowy

Dane producenta

krainaksiazek.pl Sp. z o.o., ul. Bacciarellego 24 / 10, 51-504 Wrocław, Polska, redakcja@ksiazkoweklimaty.pl

Recenzje

Podziel się swoją opinią

Oceń produkt

O Autorze

Popularne tematy