Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem
- Znak
-
9788383672267
Prawdziwe życie reporterkiKiedy Mariusz Szczygieł przyniósł jej swój najlepszy tekst, nie uwierzyła, że napisał go sam. Magdalenie Grzebałkowskiej powiedziała, że jej reportaż nadaje się do tabloidu, a dzieło Jacka Hugo-Badera w całości posłała do kosza.W stanie wojennym postanowiła: polecę do...
47,91 zł
Opis
Prawdziwe życie reporterki
Kiedy Mariusz Szczygieł przyniósł jej swój najlepszy tekst, nie uwierzyła, że napisał go sam. Magdalenie Grzebałkowskiej powiedziała, że jej reportaż nadaje się do tabloidu, a dzieło Jacka Hugo-Badera w całości posłała do kosza.
W stanie wojennym postanowiła: polecę do Ameryki, choćby sprzątać. Byle syn mógł żyć w wolnym kraju. W najgorszej chwili wsparł ją Ryszard Kapuściński. Wróciła, gdy w powietrzu czuć było odwilż. Związała się na lata z działem reportażu „Gazety Wyborczej”, a na zawsze z wioską Mięćmierz nad Wisłą. Urządzała tam legendarne Świętojanki – ich bywalcy do dziś wspominają spanie na strychu, rozmowy przy winie i szefową na luzie.
Dorota Karaś i Marek Sterlingow – reporterzy i autorzy cenionych biografii Anny Walentynowicz i Jerzego Urbana – przeprowadzili z Małgorzatą Szejnert głęboką i mądrą rozmowę, którą czyta się jak pełną przygód, zwrotów akcji i nieszablonowych bohaterów powieść.
Zamówiłam wielki pojemnik z chłodnikiem, który stał pod orzechem już otwarty do nalewania, i wpadł na niego paroletni synek Ani Fostakowskiej. Powstała ogromna, smakowita kałuża. Ania zapytała synka: „Dlaczego jesteś taki fioletowy?”. „Przewróciłem grzejnik!”
Chłodnik, czyli grzejnik!
Zamyśliłam się – może zamiast chłodnią mogłabym być grzejnią? Jestem chyba na dobrej drodze?
(fragment książki)
Kiedy Mariusz Szczygieł przyniósł jej swój najlepszy tekst, nie uwierzyła, że napisał go sam. Magdalenie Grzebałkowskiej powiedziała, że jej reportaż nadaje się do tabloidu, a dzieło Jacka Hugo-Badera w całości posłała do kosza.
W stanie wojennym postanowiła: polecę do Ameryki, choćby sprzątać. Byle syn mógł żyć w wolnym kraju. W najgorszej chwili wsparł ją Ryszard Kapuściński. Wróciła, gdy w powietrzu czuć było odwilż. Związała się na lata z działem reportażu „Gazety Wyborczej”, a na zawsze z wioską Mięćmierz nad Wisłą. Urządzała tam legendarne Świętojanki – ich bywalcy do dziś wspominają spanie na strychu, rozmowy przy winie i szefową na luzie.
Dorota Karaś i Marek Sterlingow – reporterzy i autorzy cenionych biografii Anny Walentynowicz i Jerzego Urbana – przeprowadzili z Małgorzatą Szejnert głęboką i mądrą rozmowę, którą czyta się jak pełną przygód, zwrotów akcji i nieszablonowych bohaterów powieść.
Zamówiłam wielki pojemnik z chłodnikiem, który stał pod orzechem już otwarty do nalewania, i wpadł na niego paroletni synek Ani Fostakowskiej. Powstała ogromna, smakowita kałuża. Ania zapytała synka: „Dlaczego jesteś taki fioletowy?”. „Przewróciłem grzejnik!”
Chłodnik, czyli grzejnik!
Zamyśliłam się – może zamiast chłodnią mogłabym być grzejnią? Jestem chyba na dobrej drodze?
(fragment książki)
Szczegóły - Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem
- Tytuł: Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem
- Autorzy: Dorota Karaś, Małgorzata Szejnert, Marek Sterlingow
- Wydawnictwo Znak
- Oprawa: Twarda
- Rok wydania: 2026
- Ilość stron: 304
- Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
- Model: 9788383672267
- Język: polski
- Nr wydania: 1
- ISBN: 9788383672267
- EAN: 9788383672267
- Wymiary: 140x205
Dane producenta
SIW ZNAK SP. Z O.O., ul. KOŚCIUSZKI 37, 30-105 Kraków, Polska, sekretariat@znak.com.pl